Dzisiaj, 11 września 2026 roku, na terenach przy zjeździe z drogi krajowej nr 63 w kierunku miejscowości Śledzie odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej żołnierzom 33. Pułku Piechoty, biorącym udział w boju o Zambrów w 1939 roku.
Uroczystość otworzył Krystian Zięba, który przywitał przybyłych gości wśród których znaleźli się m.in. przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, księża, przedstawiciele Wojska Polskiego, służb mundurowych, dyrektorzy placówek edukacyjnych oraz stowarzyszeń.
Kolejnym punktem wydarzenia było odśpiewanie czterech zwrotek Hymnu Państwowego. Następnie głos w imieniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stefana Krajewskiego zabrała Magdalena Koźluk, która odczytała list skierowany do uczestników wydarzenia.
Następnie rys historyczny związany z tablicą pamiątkową poświęconą żołnierzom 33. Pułku Piechoty biorącym udział w boju o Zambrów w 1939 roku przedstawił kierownik Muzeum Historycznego w Zambrowie Jarosław Strenkowski.
– Wszyscy znamy te miejsce. Jeździmy tutaj bardzo często do Łomży, do Zambrowa, na Czerwony Bór. I w zasadzie widzimy tylko jakiś miły pejzaż, prawda? Ładne ukształtowanie terenu, dużo zieleni, lasy. Niestety umyka nam jedna bardzo istotna rzecz. Wydaje się, że to jest takie miejsce, jakich jest pełno w naszym kraju. Ładne, urokliwe, ale zwykłe. Okazuje się, że nie do końca. Na przedwojennych mapach topograficznych dokładnie ten punkt oznaczony jest jako Wzgórze 128,5. Do wybuchu wojny rozciągały się tutaj łąki i pola należące do dworu w Portem-Jabłoni. We wrześniu 1939 roku stały tutaj stogi siana. Jest to istotny element mojej króciutkiej opowieści, albowiem w źródłach obu stron, w źródłach spisanych przez polskich uczestników walki, w źródłach niemieckich mamy jasną informację, że te stogi były punktami maskującymi niemiecką ciężką broń maszynową. Przyznaję, że kiedy w 2018/19 roku badałem źródła dotyczące boju o Zambrów, studiowałem mapę lotniczą w fotografie z 1944 roku, zastanawiałem się dlaczego Niemcy wybrali tak marny sposób maskowania swoich stanowisk. Dlaczego nie wykonali transzei, dołów strzeleckich. Zorientowałem się, zrozumiałem to dwa tygodnie temu. Wtedy, kiedy trzeba było wykonać wkop pod ten głaz i wówczas okazało się, że pod cienką warstwą humusu jest zwarta, zbita glina. To właśnie uniemożliwiło Niemcom umocnienia tej pozycji i w gruncie rzeczy przyczyniło się do dużej porażki, jaką w tym właśnie miejscu ponieśli. Niemieckie oddziały pojawiły się tutaj w nocy z 10 na 11 września, około północy. Byli to żołnierze 2. Batalionu 90. Pułku Piechoty dowodzonego przez Obersta, czyli pułkownika Kreisa. Te wzgórze zostało zajęte przez dwie kompanie, siódmą i ósmą. Bardzo istotna jest informacja, że ósma kompania to była kompania ciężka charakteryzująca się silnym nasyceniem ciężką bronią, a więc 12 karabinów, ciężkich karabinów maszynowych, 6 moździerzy. Ponadto w każdej kompanii było 27 granatników kalibru 50 mm, a więc bardzo duża siła ognia. Jeżeli się rozejrzymy w terenie, to zobaczymy, że nie jest to miejsce wybrane przypadkowo, mamy bardzo szeroki wgląd w pole, mamy daleki zasięg obserwacji i prowadzenia ognia. Kiedy zaczęło się tutaj coś dziać? Otóż proszę Państwa oddziały 33. Pułku Piechoty, improwizowane pod oddziały 33. Pułku Piechoty, otrzymały rozkaz zaatakowania Zambrowa od strony zachodniej, co miało wesprzeć główną siłę natarcia, jaką był 71. Pułk Piechoty. Były to trzy improwizowane kompanie, których liczebności tak naprawdę nie znamy do końca. Wiemy, że oddział dowodzony przez bohatera dzisiejszej uroczystości, kapitana Jerzego Palenckiego, liczył zaledwie 140 żołnierzy. Oddział dowodzony przez porucznika Smagowicza, który zajął pozycję w tym lasku po mojej lewej stronie, liczył 120 żołnierzy. Oprócz tego był liczący być może maksymalnie do 200 żołnierzy pododdział dowodzony przez podpułkownika Lucjana Stanka. Pododdział był wspierany przez trzy haubice siódmej baterii 18. Pułku Artylerii Lekkiej. Ranek 11 września, to był poniedziałek, charakteryzował się bardzo złymi warunkami pogodowymi. Rotmistrz Minejko z pierwszego pułku łanów, którego pułk wychodził na pozycję pod Długoborzem, opisał to bardzo obrazowo: „Była tak gęsta mgła, że nie widziałem końskich uszu”. Świt miał miejsce w Zambrowie o godzinie 4.56 i wkrótce potem ta gęsta mgła zamieniła się w taką dokuczliwą mżawkę. Przed godziną dziesiątą, może inaczej powiem, około godziny 8.00 rano skraj lasu, przepraszam za państwa plecami, został obsadzony przez kompanię kapitana Jerzego Palenckiego. Na szczęście Niemcy zajmujący to wzgórze nie zauważyli w ogóle obecności polskich żołnierzy na swoim prawym skrzydle. Ich uwagę przykuły oddziały wynurzające się z miejscowości Śledzie, poruszające się po grzbiecie wzgórza, które państwo widzicie ze swojej prawej strony. Rozpoczęli gwałtowny ogień z posiadanych kilkunastu karabinów maszynowych, koncentrując swoją uwagę na wyjeżdżających ze wsi chałbice. W ciągu kilku chwil zginęło trzech kanonierów, czterech zostało rannych. Zostały wybite konie z trzech zaprzęgów, osiemnaście zwierząt. Mimo wszystko kanonierzy zdołali odprzodkować zajęli stanowiska pod widocznymi świerkami i oddali kilka strzałów. Te strzały miały swój skutek. To dzięki tej artylerii za chwilę powiódł się atak żołnierzy kapitana Palenckiego. Słysząc rozpoczynającą się walkę kapitan Jerzy Palencki wyprowadził swoich żołnierzy ze skraju lasu i wykonał bardzo gwałtowne uderzenie na tę wzgórze, na którym jesteśmy. Walka trwała około godziny. Zakończyła się absolutnym sukcesem żołnierzy kapitana Palenckiego. Tych 140 żołnierzy, nie znających się zupełnie, nie znających swojego dowódcy wcześniej, rozbiło w pył dwie pełne niemieckie kompanie. Niemcy zostawili na tym polu cały swój ciężki sprzęt. Uciekli w panice, porzucając rannych. Dopiero w godzinach nocnych batalionowy lekarz dr Malo zebrał na tej trasie ośmiu ciężko rannych żołnierzy. Ponieśli też katastrofalne straty. Wiemy na 100%, na pewno, że poległo tutaj 68 żołnierzy niemieckich, w tym dowódca siódmej kompanii Oberleutnant Udo Steinmiller. Ich grób znajdował się bardzo blisko państwa, po drugiej stronie drogi, przy zjeździe w stronę Porytego-Jabłoni, przy zjeździe w tą polną dróżkę. Jakie były straty? Do niewoli trafiło tutaj 36 niemieckich żołnierzy. Pół godziny później polskim żołnierzom udało się rozbić niemiecką placówkę składającą się z kilkunastu żołnierzy, wyposażonych dodatkowo dwa moździerze. Ta placówka znajdowała się na skraju tamtego niewielkiego plasku. Ze strony polskiej nie znamy strat poniesionych do południa, ale raczej nie były wielkie. Do końca dnia wiemy, że udało się ustalić, że poległo ponad 40 Polaków. Ich mogiła znajdowała się bardzo blisko miejsca, w którym się obecnie znajdujemy. Proszę państwa, żołnierze 2. Batalionu 90. Pułku Piechoty doznali tak silnego wstrząsu psychicznego, że następnego dnia, 12 września nie wykonali rozkazu swojego dowódcy Obersta Kreisa nakazującego atak na Zambrów. Wyłamali się z wojskowej dyscypliny. Nie byli w stanie w obliczu poniesionej klęski przystąpić do działań bojowych następnego dnia. Jesteśmy w miejscu jednego z niewielu znaczących sukcesów Wojska Polskiego podniesionych w 1939 roku. Dziękuję bardzo.
Głos zabrała także Poseł na Sejm RP Alicja Łepkowska-Gołaś, Starosta Powiatu Zambrowskiego Edyta Marchelska-Groszfeld oraz Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Zambrowie Marta Konopka.
Kolejnym punktem wydarzenia było odsłonięcie pamiątkowej tablicy, którego dokonali Burmistrz Miasta Zambrów Kazimierz Dąbrowski, Starosta Powiatu Zambrowskiego Edyta Marchelska-Groszfeld, Wójt Gminy Zambrów Jarosław Kos oraz Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Zambrowie Marta Konopka. Wspólną modlitwę za poległych oraz poświęcenia pomnika dokonał proboszcz parafii pw. NMP Częstochowskiej w Tabędzu Jarosław Olszewski.
Ostatnim punktem wydarzenia było złożenie kwiatów i zapalenie zniczy przez przybyłe delegacje.
Uroczystość została zorganizowane przez Muzeum Historyczne w Zambrowie oraz Miejski Ośrodek Kultury w Zambrowie.
Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć i materiałów wideo.












