W piątkowe popołudnie w Filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w Zambrowie odbyło się spotkanie z podróżnikami Agnieszką Zenczewską i Markiem Pasternakiem. W czasie slajdowiska pn. „Mafia, narkotyki, słońce i banany – czyli nasze prawdy i mity o Kolumbii i Ekwadorze” podróżnicy opowiedzieli o swojej pięciotygodniowej wycieczce do dwóch południowoamerykańskich państw.
W czasie swojej podróży Agnieszka i Marek przebyli ponad pięć tysięcy kilometrów odwiedzając dzikie ustępy dwóch górzystych państw. Swoją podróż rozpoczęli autostopem do Budapesztu. Następnie samolotem udali się do Stambułu. Oczywiście nie obyło się bez przygód już w trakcie podróży do Ameryki Południowej. Okazało się, że dzień za wcześnie dotarli do Budapesztu i mieli czas na jego zwiedzanie. Przygód nie zabrakło też w Istambule gdzie o mały włos zaspali by na swój samolot.
W swojej opowieści podróżnicy opowiedzieli o kolorowych i egzotycznych krajach. Podróż w Ameryce rozpoczęli w Bogocie, która wydała się podróżnikom niebezpieczna. Ich uwagę zwróciły handlowe uliczki, gdzie przedsiębiorcy tworzą enklawy handlu, np. na jednej uliczce sprzedaje się tylko kapelusze, na innej są tylko kawiarnie lub sklepy z pamiątkami.
Na swojej drodze w Kolumbii młodzi podróżnicy odwiedzili m.in. miasto skąd wzięła się legenda o Eldorado oraz Park Narodowy el Cocuy. Nie zabrakło też opowieści o lokalnych owocach, np. można było się dowiedzieć, że owoc kaktusa ma w środku miniaturowe kolce. Podróżnicy jedli też smaczne owoce, np. flaszowiec miękkociernisty zwany też guanábana lub graviola, papaje i pitaja zwany też smoczym owocem lub truskawkową gruszką. Były też informacje o architekturze i urbanistyce. Specyficzny kształt mają miasta kolumbijskie. W każdym z nich znajduje się kościół a tuż obok niego boisko do gry w piłkę nożną, czasami fontanna i plac zabaw.
Podróżnicy nie mieli łatwego życia. W czasie ich podróży strajkowali kierowcy samochodów ciężarowych, przez co mieli znacznie utrudnione poruszanie się. Nie bez znaczenia było też to, że mapę kupili w Polsce i nie okazała się ona zbyt dobra. Często podróżowali więc „na pace” pickupów a nawet autostopem na motorach. W czasie swojej podróży odwiedzili fabrykę słodkości z trzciny cukrowej. Nie obyło się w czasie wycieczki bez kradzieży telefonu i czołówki, a innego ranka zaginęła także czapka z daszkiem z napisem „USA”. Podróżnicy byli na każdym kroku obserwowani przez tamtejszych mieszkańców, dodatkowo ich niemal codziennymi towarzyszami były komary i małe muszki, które gryzły do krwi.
W czasie podróży „wpadli” nad Morze Karaibskie i nad Ocean Spokojny. Mieli też okazję zjeść kolację z policjantem i nawiązać kontakt, który utrzymują do dziś, z nauczycielem WF z miejscowości pod Medelin. Podróżnicy miło wspominali pobyt w Ekwadorze gdzie wszystko można było kupić za 1 dolara. Pochwalili się też słuchającym nielegalnym zdobyciem pięciotysięcznika…












