W dniu otwarcia wystawy malarskiej „Powrót do młodzieńczych marzeń” udało nam się udało nam się przeprowadzić krótki wywiad z autorką prac Panią Heleną Szczypko.
Krzysztof Dmochowski – Kiedy rozpoczęła się Pani przygoda z malarstwem?
Helena Szczypko – Byłam wychowywana na bajkach i bardzo lubiłam je czytać. Do postaci bajkowych – szczególnie księżniczek – projektowałam sukienki rysując je na papierze. Od tego się zaczęło. Rysowałam suknie, które miały mnóstwo bufek, kokardek – była to moja pierwsza twórczość malarska.
KD – Czy zachowały się prace z tamtego okresu?
HS – Nie, jedyną która mi się zachowała z tamtych lat to szkic mennicy koło twierdzy Modlin. Siedziałam wówczas po drugiej stronie Bugu i Narwi i szkicowałam ruiny ołówkiem. Było to w 1979 r. Na tej pracy są jeszcze moje stare inicjały B.H. Czuję sentyment do tego obrazka – wisi u mnie na ścianie nad telewizorem. Poza tym wszystkie swoje prace rozdałam. Wiem, że mogę sobie stworzyć następne. Będąc kiedyś na warsztatach usłyszałam, że wszystkich dzieł powinniśmy się pozbywać, ponieważ prowokuje to do tworzenia czegoś nowego. Jednak trochę jest mi żal moich prac, gdyż zżywam się z nimi.
KD – Który z obrazów lubi Pani najbardziej?
HS -Każdy z obrazów jest mi bliski, ponieważ obieram sobie sama tematy. Często na zajęciach mamy narzucone tematy, tzw. prace domowe. Ja zaś wiele już razy pytałam czy mogę zrobić swój pomysł. Czuję, że to będzie ciekawsze, ponieważ mnie nie odpowiadają „jeziorka” i nad jeziorem łabędź. Ja wolę coś ciekawszego. W sztuce właściwie wszystko już było. Sztuka oczekuje czegoś ciekawego, nowych rozwiązań, czegoś zaskakującego. Lubię swoje tematy, lubię portrety, twarze ludzkie, dzieci. Lubię też przyrodę i kwiaty.
KD – W jakich technikach Pani tworzy i jakie lubi Pani najbardziej?
HS – Kiedyś tworzyłam wszystko na sucho. Nie lubiłam farb póki nie poznałam dobrze farb olejnych, których strasznie się bałam. Czasami człowiek się napracował, jeden zły ruch i wszystko się rozmazało. Opanowałam już malarstwo olejne – w tym czuję się dobrze. Tego już chyba nie zostawię.
KD – Kiedy znajduje Pani czas na malarstwo? Jak godzi Pani obowiązki domowe z pasją?
HS – Zawsze twierdzę, że z ZUS-em nie brała ślubu, ale niestety z obrazów nie wyżyję. Czasu ciągle brakuje. Mamy wystawy, następna jest w maju. Muszę mieć coś nowego. Na zakończenie każdego roku mamy wystawę i na każdą następną muszę mieć nowe prace – nie mogą się powtarzać.
KD – Czy malarstwo jest dla Pani odpoczynkiem?
HS – Tak, jak zaczynam tracę poczucie czasu. Często jest tak, że łapię się na tym, że mam „język na brodzie”. Jeśli dobrze mi idzie to bardzo się angażuję. To jest tak, że jeśli mam na coś pomysł, coś przyjdzie mi do głowy, to idę to przelać na płótno. Muszę mieć do tego muzykę, to wtedy jest zupełnie inaczej. Do pełni szczęścia brakuje mi jednak małego własnego kąta. Pracuję w łazience, gdyż tam mam najlepsze światło.
KD – Czy ma Pani inne hobby?
HS – Oczywiście, bardzo lubię dobrą książkę. Uwielbiam czytać i bardzo chciałabym mieć na to czas. Moje ostatnie odkrycie to izraelska pisarka Zeruya Shalev. Nowe odkrycie międzynarodowe. Będzie ekranizacja jej powieści „Życie miłosne”. Książka dla kobiet i o kobietach. Gdybym nie umiała malować, chciałabym być muzykiem, gdyż bardzo uwielbiam muzykę. Jest jeden utwór, po którym ja ciągle mam łezki w oczach. Mija już 30 lat, a mi ciągle podoba się piosenka z filmu „Klan Sycylijczyków”. Gra tam Jean Gabin i Alain Delon. Film jest okrutny, ale wypełnia go delikatna muzyka. Coś wspaniałego. Lubię muzykę filmową. Kiedyś Ernest Hemingway był pytany, kto jest inspiracją do jego dzieł. On wtedy podał kilka nazwisk muzyków.
KD – Czy pracuje Pani zawodowo, czym się Pani zajmuje?
HS – Pracuję jako urzędnik w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Praca zupełnie nie związana ze sztuką, jest strasznie przyziemna. Obrazy są dla mnie odskocznią, przeniesieniem ze świata realnego, szarego, schorowanego i biednego. Sztuka jest czymś zupełnie odwrotnym, pięknym i twórczym.
KD – Dziękuję za rozmowę.
Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć i nagrania z otwarcia wystawy.











