18 czerwca miało miejsce wyjątkowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Odbyło się ono w plenerze w Białym Dworku w Łosiach. Tym razem omawianą książką była „Fabryka muchałapek” Andrzeja Barta.
Holocaust, jako temat książki, to może zaskakujący wybór na czerwcowe spotkanie w plenerze, w sielankowej scenerii okalającej biały dworek w pobliskich Łosiach, z widokiem na panoramę nieba pochylonego nad rozłożystą łąką rozciągającą się hen, po horyzont, w metafizyczną pustkę. Jak się jednak okazało, nic nie dzieje się bez powodu. Spoza naszych książkowych wyborów nie uśmiecha się do nas przewrotnie demon przypadkowości, choć na początku można się było tego spodziewać. Sięgnęliśmy przecież po powieść Andrzeja Barta pod wpływem impulsu. Zauroczyła nas ekranizacja innej jego książki zatytułowanej „Rewers” i liczyliśmy na to, że „Fabryka muchołapek” okaże się równie zaskakującym literackim fajerwerkiem i przyczynkiem do burzliwej dyskusji. Jakież było nasze ukontentowanie, kiedy nasza książkowa peregrynacja znalazła w Łosiach swoje dopełnienie w merytorycznych dygresjach pani Ewy Gren, właścicielki białego dworku, która znała z autopsji wiele miejsc przywołanych w „Fabryce muchołapek” Andrzeja Barta, w naturalny sposób włączając się do dyskusji. Imponującą wiedzą na temat holocaustu oraz łódzkiego getta wzbogaciła również portrety licznych bohaterów książki, postaci znanych z historii, które zaludniają świat wykreowany przez Andrzeja Barta. Dzięki temu spotkanie obfitowało w wiele interesujących wątków, które ukierunkowały dyskusję nad tragicznymi wyborami dokonywanymi w czasach, kiedy tak naprawdę nie było wyboru między dobrem a złem, a jedynie między mniejszym i większym złem, o ile w ogóle można w takich kategoriach rozpatrywać dylematy będące udziałem ludzi zmagających się z tragizmem zagłady i odczłowieczeniem.
Uczestnikom dyskusji, mimo dramatycznej problematyki powieści Barta, udzielił się klimat, jaki panuje w białym dworku u pani Ewy Gren. To miejsce z duszą, z historią, z przeszłością, które z oddaniem pielęgnuje właścicielka dworku. Pani Ewa ujęła nas nie tylko ogromną wiedzą i zaangażowaniem w literacką dyskusję, ale też gościnnością, tak bliską ziemiańskim tradycjom, których ostoją zapewne był dworek w Łosiach za czasów swojej świetności. Zauroczeni panującą w nim niepowtarzalną atmosferą, zapomnieliśmy na cztery godziny o codzienności. Literacka dyskusja na tarasie, z bezmiarem nieba i łąki w zasięgu wzroku, w sąsiedztwie ptaków kołujących nad głową, przeniosła nas w inne przestrzenie, poza granice tu i teraz. Postawiła wobec pytań, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi.
Syci doznań kulinarnych [pani Ewa Gren poczęstowała nas wyborną domową tartą i ugościła kawą, herbatą, ciastem], wrażeń wizualnych [upojny widok z tarasu i stylowa sceneria dworku] oraz obfitych refleksji literackich, zakończyliśmy spotkanie sesją fotograficzną upamiętniającą nasz pobyt w gościnnych Łosiach. Na pożegnanie umówiliśmy się z panią Ewą Gren na następne odwiedziny. Ale to już przy okazji kolejnej książki, kolejnej dyskusji, kolejnego spotkania DKK. I to niebawem, bo tuż po wakacjach…
opr. Jolanta Chrostowska-Sufa










![Książkowe recenzje Zyty Brysacz z Dyskusyjnego Klubu Książki w Zambrowie – Tayari Jones „Nasze małżeństwo” [DKK – 17 czerwca 2020]](https://zambrowiacy.pl/wp-kontent/uploads/2020/07/zyta-2-350x250.jpg)


