Dzisiaj w siedzibie Miejskiego Ośrodka Kultury w Zambrowie odbył się konkurs ortograficzny „Mistrz Ortografii”. Wzięło w nim udział osiemnastu uczniów z szkół podstawowych, którzy z powodzeniem przeszli przez pierwszy etap eliminacji zorganizowany na poziomie szkolnym.
W siedzibie Centrum Kultury w Zambrowie odbył się dzisiaj drugi etap. Przez kilkanaście minut uczniowie wzmagali się z treścią dyktanda przygotowanego przez Panią Jolantę Chrostowską-Sufa. Konkurs został podzielony na dwie kategorie wiekowe: I-III oraz IV-VI. W rywalizacji o tytuł mistrza ortografii walczyło dziewięciu uczestników z klas I-III i dziewięciu uczestników z klas IV-VI.
Tytuł „MISTRZA ORTOGRAFII ZAMBROWA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH” otrzyma osoba, która popełni najmniejszą liczbę błędów. Wynik poznamy 17 maja 2016 r. w siedzibie Centrum Kultury.
Poniżej prezentujemy Państwu treść dyktand z którym zmierzyli się wczoraj uczniowie.
Dyktando kl. I–III
Nieujarzmiona przyroda
Hałaśliwy trzmiel Henio z Podhala przysiadł ciężko na rozłożystych krzakach jeżyn i z góry przyglądał się uważnie przydrożnej ścieżce. Naraz z bezkształtnego kożucha chaotycznych chwastów w harmonijnym porządku wymaszerował chyżo pułk rzutkich mrówek. Hufiec urządził sobie krótki postój u podnóża pagórka oprószonego pierzynką pokrzyw, a następnie podjął heroiczną wędrówkę na jego wierzchołek. Dla hożych mrówek to na pewno błahostka. Podążały bez wahania w górę wśród promieni prażącego słońca. Tu i ówdzie ich żwawe odnóża wzbijały tumany kurzu. Kiedy uciążliwa podróż dobiegła końca, znużone wytężonym marszem rozpierzchły się w poszukiwaniu pożywienia i schronienia przed żarem. Trzmiel rozhuśtał się na gałązce jak w hamaku. Pogrążając się w marzeniach, zapadł w drzemkę. Naraz usłyszał trzask i hałas. Rozejrzał się trwożnie wokół i ujrzał swojego druha Huberta, który z humorem brzęczał nad brzegiem strumienia niczym słynny chrząszcz w trzcinie w Szczebrzeszynie. Poniżej zauważył żarłocznego żuka z ogródka pani Honoraty. Jego chitynowy pancerz jarzył się w słońcu niczym stuwatowa żarówka. Nie do wiary! Czy to czary? Zza bujnego żywopłotu wychylił się róg chudego żubra Eustachego. To jakieś mrzonki. Naraz uwierzył w to, że pośród nieujarzmionej przyrody może wydarzyć się coś, co kłóci się z rzeczywistością. Na pewno warto wytężyć wzrok i słuch, by dostrzec, o czym bezszelestnie szumią wierzby i o czym żarliwie marzą najprzeróżniejsze stworzenia porozrzucane wśród brzóz, jarzębin, bukszpanów, chabrów, hiacyntów, chmielu i wrzosów.
opr. Jolanta Chrostowska-Sufa
Dyktando kl. IV–VI
Hulajnogą do Honolulu
Szybkonogi druh Jerzy z Półwyspu Helskiego niespełna wczoraj został podróżnikiem wszech czasów uhonorowanym prestiżowym wyróżnieniem przyznawanym rokrocznie przez harcerski biuletyn z Pszczyny. Żurnaliści „Bezdroży Włóczykija”, periodyku wydawanego corocznie na Górnym Śląsku oraz na Podbeskidziu, hołubili helskiego harcerza z powodu jego heroicznych wędrówek na rubieże naszej urzekającej planety. Odważny Jerzy mężnie przemierzał nietknięte ludzką stopą hektary kontynentów. Niestraszne były mu włóczęgi wśród ludożerców i drapieżców żyjących w kongijskiej dżungli. Nie groźniejsze okazały się również dla żądnego przygód herosa z Helu uciążliwe wyprawy do ujścia rzeki Orinoko, gdzie na jednej z bezludnych wysp znalazł schronienie słynny rozbitek Robinson Crusoe, syn kupca z Hull. Bohater angielskiej powieści podróżniczo-przygodowej urządza sobie na wyspie pół siedlisko, pół fortecę. Dzięki hartowi ducha i heroizmowi udaje mu się przechytrzyć niehumanitarnych kanibali. Z rąk barbarzyńców rezolutnie ratuje półżywego Piętaszka. Uczy nowo poznanego towarzysza niedoli uprawiać zboże, hodować zwierzęta, wytwarzać naczynia. Jerzego nie nużą historie o obieżyświatach i królach bezdroży. Zamierza wyruszyć hulajnogą znad brzegów Orinoko do Honolulu, stolicy amerykańskiego stanu Hawaje. Z wykopalisk archeologicznych wynika, że pierwszymi osadnikami, którzy założyli swoje kolonie w miejscu dzisiejszego Honolulu, byli na pewno polinezyjscy żeglarze. Pierwsi Europejczycy z kolei przywędrowali do portu w epoce oświecenia, niepohamowanego hedonizmu i kultu rozumu, a pół wieku później miasto stało się mekką kupców podróżujących między Ameryką Północną a Azją. Hardy Jerzyk będzie pierwszym superchwatem z Mierzei Helskiej, który na oryginalnej sowizdrzalskiej dwukółce podąży na spotkanie z honolulskimi Polinezyjczykami.
opr. Jolanta Chrostowska-Sufa










