Życie to droga. Wszystko może się zdarzyć w życiu i… na drodze. Błędy się zdarzają w życiu i nad drodze. Możesz jeździć prawie bezbłędnie, ale możesz nie zdążyć zareagować na błąd innych (albo może to być pijany kierowca, pod wpływem narkotyków lub leków).
Do napisania artykułu zainspirowały mnie dwa zdarzenia. Pierwsza w miejscowości Korsze (warmińsko-mazurskie). Zatrzymałem się na przejściu na pieszych. Na przejściu stało dziecko, kobieta i dziadek. Przed tymi pieszymi na przejściu przejechały jeszcze dwa samochody nie zważając na ludzi.
Druga na trasie Węgrów – Grębków – Liw (mazowieckie). Jechałem, a kierowca wyraźnie przyśpieszył, by wyprzedzić rowerzystę, tuż przed nadjeżdżającym samochodem, zamiast delikatnie zredukować prędkość i wykonać manewr na spokojnie.
Takie przypadki są nagminne. Dużo jeżdżę. Rocznie ok. 80 tysięcy kilometrów. Przedstawię kilka refleksji z dróg:
Większość wypadków (ponad 70 procent) zdarza się w terenie zabudowanym. Szanujmy pieszych. Jadąc szybciej w terenie zabudowanym oszczędzimy kilka minut, ale możemy zabrać komuś 26 milionów 297 tysięcy minut (tj. 50 lat życia). Mówimy, że życie jest najważniejsze. Często kierowcy bardziej martwią się o blachy własnych samochodów (często starych BMW) niż o innych uczestników ruchu, zwłaszcza tych najsłabszych (pieszych i rowerzystów).
Bardzo często samochody przyśpieszają przed rowerzystą, by go wyprzedzić i „zdążyć” przed samochodem z naprzeciwka. Wystarczy kogoś trącić lusterkiem, aby doprowadzić do tragedii. Rozpędzony samochód może działać jak katapulta i wystrzelić rowerzystę na wiele metrów. Poznałem normalnie silnego mężczyznę, którego podmuch wiatru przewrócił do rowu, bo samochód przejechał tak blisko.
Wyprzedzanie to jeden z najgroźniejszych manewrów. Często jest tak, że kierowca wyprzeda tylko po to, aby za kilkaset metrów skręcić w boczną uliczkę. Zawsze zastanawia sens takiego wyprzedzania. Wielu kierowców (nie mając zamiaru wyprzedzania) jedzie sznurem „zderzak w zderzak” po trasie. Chyba nawet nie mają wyobraźni, że wystarczy iż jeden z nich zahamuje, a reszta nie zdąży zareagować. Utrudniają też ruch pozostałym kierowcom.
Kolejny problem to komórkowcy. Bardzo często widzę kierowców bardziej „za komórką” niż „za kółkiem”. Brak koncentracji doprowadza do tragedii.
Przedstawię fragment swojej książki „Jak być lepszym”:
Naukowcy z Uniwersytetu z Utah przeprowadzili badanie na grupie 20-latków, które prowadziły samochód równocześnie rozmawiając przez telefon (z zestawem słuchawkowym). Ich wyniki pokazały, że czas reakcji wynosił tyle, ile u osób w wieku 70 lat (albo tak jakby mieli 0,8 promila).
O czym myślą najlepsi kierowcy jadąc samochodem? Najlepsi kierowcy koncentrują się na jeździe (tu i teraz mając świadomość, co może czaić się na drodze). Wszyscy kierowcy ciężarówek mają podobne sytuacje – tysiące kilometrów do przejechania, nieporęczne ładunki, przemykające obok małe samochody. Wszyscy przechodzą podobne szkolenia, nabywają podobne doświadczenia. Ale niektórzy przejeżdżają dwukrotnie więcej kilometrów, a przydarza im się o połowę mniej wypadków. Dlaczego? Jeśli zapytasz kierowców: „O czym myślisz podczas jazdy”, wszyscy odpowiedzą tak samo. Powiedzą: „Myślę, co bym zrobił, gdyby… gdyby tamten samochód odbił nagle w prawo. Gdyby tamten przechodzień zdecydowałby się przejść”. Podczas gdy inni kierowcy myślą o najbliższym postoju, o tym jak daleko muszą jeszcze dziś zajechać albo o innych, jeszcze bardziej odległych sprawach. Najlepsi myślą „co by było, gdyby” (s. 204), koncentrując się na drodze.
Nie będę udawał świętoszka. Zdarzało mi się przekraczać dozwoloną prędkość. Można powiedzieć, że to nasze tradycje kawaleryjskie: szarże ułańskie i husarii. Zastąpiliśmy konie na konie mechaniczne. Warto zwolnić – dynamika jazdy to pewien nawyk. Teraz staram się jeździć wolniej. Prawie każdy mężczyzna twierdzi, że ma poczucie humoru i umie jeździć samochodem. Obrazi się za krytyczną uwagę. Prawda jest taka, że błędy przydarzają się każdemu. Jednak nie każdy potrafi przyznać się do błędów. Trwanie w błędzie to kolejny błąd. W życiu trzeba zwolnić, by przyśpieszyć. Podobnie na drodze – uważajmy proszę. Bo wszystko się może zdarzyć: Tobie i mi.
Jacek Łapiński:
Strona autorska: www.jaceklapinski.pl
Strona „Inspirowanie” na FB: https://www.facebook.com/inspirowanie/











