Zapraszamy do lektury kolejnego artykułu z serii „Zambrowskie opowieści”. Będzie on dotyczył, podobnie jak jeden z poprzednich, rodziny Czochańskich z Gminy Kołaki Kościelne. Artykuł powstał we współpracy z Marią Kowalską z Warszawy.
Artykuł ukazuje tragiczne losy przedstawicieli rodzin pochodzących z naszych terenów, którzy byli zaangażowani w organizację odradzającego się po 123 latach niewoli Państwa Polskiego. Pragniemy ocalić od zapomnienia osoby, który oddały najwyższą cenę za niepodległą Ojczyznę.
Zapraszamy do lektury.
„Wspomnienie o Kazimierzu Czochańskim z Czach-Kołak, jego bracie Adamie oraz żonie Eugeni, przybyłej na zaproszenie rządu Nowej Zelandii z Syberii do obozu Pahiatua z grupą 733 dzieci z Polski”.
W lipcu 2019 r. napisała do mnie siostrzenica Jerzego Czochańskiego ps. „Gekon”, prosząc o zawiezienie jej na miejsce, gdzie w lipcu 1944 r. rozegrała się bitwa koło wsi Czarnowo-Undy. W drodze z Zambrowa opowiedziała mi historię “Gekona” i jego rodziny. W lipcu tego roku p. Maria odezwała się do mnie ponownie i opowiedziała o chlebaku, który „Gekon” dał na przechowanie dziewczynie ze wsi Czachy-Kołaki. W przypadku jego śmierci miała go przekazać rodzicom. Jednak chlebak syna nigdy do nich nie trafił, gdyż dziewczyna zginęła od wybuchu bomby w sierpniu 1944 r. W kolejnej rozmowie p. Maria wspomniała o wizycie matki i córki, które w latach 60-tych ubiegłego wieku przyleciały z Nowej Zelandii do Polski, aby odszukać kuzynkę męża mieszkającą w Czachach-Kołakach. Na miejscu okazało się, jednak, że kuzynkę zabiła bomba w czasie, gdy gmina Kołaki Kościelne znajdowała się na linii frontu. Kuzynka należała do tego samego oddziału Armii Krajowej co „Gekon”. Ktoś, kto ich znał, doradził spotkanie z jego ojcem i siostrami, mieszkającymi już wtedy w Warszawie.
Zainteresował mnie ten temat. A dzięki internetowi ustaliłem bez trudu, że z Nowej Zelandii przyleciały do Polski Eugenia Czochańska i jedna z jej dwóch córek. Eugenia była żoną Kazimierza Czochańskiego, urodzonego w 1896 r. w Czachach-Kołakach. Kazimierz studiował na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie. Dyplom dr. med. uzyskał w 1927 r. Najprawdopodobniej na studiach poznał swoją przyszłą żonę Eugenię Marię z Szymelisów. Eugenia studiowała na tym samym Wydziale Lekarskim i dyplom dr. med. uzyskała w 1928 r.
Po studiach Kazimierz i Eugenia zamieszkali w Wilejce na kresach wschodnich II RP. Na portalu genealogyindexer.org można przeczytać, że ich mieszkanie znajdowało się przy ulicy Piłsudskiego 4, a telefon miał numer 22. Mieli dwie córki Teresę i Zofię. Prowadzili praktykę lekarską do września 1939 r. Byli też członkami Izby Lekarskiej Wileńsko-Nowogrodzkiej, która powstała w 1925 r. Był to samorząd lekarski zrzeszający i reprezentujący lekarzy różnych specjalności, który zajmował się nadzorem nad należytym wykonywaniem zawodów lekarskich.
Na rok przed wybuchem II wojny światowej, na wniosek ministra zdrowia publicznego, Eugenia Czochańska została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi za działalność na polu pracy zawodowej. Kopia tego dokumentu przedstawiona jest na zdjęciu nr 3 . Do końca lat 90-tych ubiegłego wieku kopia ta leżała w archiwum Naczelnej Izby lekarskiej i zapewne w ramach porządków ujrzała światło dzienne. A ówczesny prezes nowo powstałej Naczelnej Rady Lekarskiej przekazał ją na pamiątkę swojej znajomej – prof. med. Jagnie Czochańskiej – córce Jana Czochańskiego z Łomży.
Bratem Kazimierza był Adam (ur. 15 grudnia 1898 rok), który służył w wojsku polskim w stopniu st. strz. od 16 września 1918 r. do 27 lipca 1921 r. Po odbyciu służby wojskowej, 17 maja 1924 r. wstąpił do Policji Państwowej powołonej do życia 24 maja 1919 r. Adam otrzymał stopień nadprzodownika PP i przez wiele lat pełnił służbę w województwie wołyńskim, m.in. na stanowisku komendanta posterunku w Maszowie pow. lubomelski. We wrześniu 1939 r. był komendantem posterunku w Rudni Karpiłowskiej, gm. Lubikowicze, pow. sarneński [1].
Napaść Niemiec na Polskę 1 września 1939 r., a następnie agresja Związku Radzieckiego 17 września, drastycznie zmieniła codzienne życie Polaków na terenach znajdujących się pod okupacją sowiecką. Jesienią 1939 r. oficerowie wojska polskiego, policjanci, żołnierze żandarmerii, żołnierze korpusu ochrony pograniacza i funkcjonariusze służby więziennej zostali aresztowani i zamknięci w więzieniach i obozach na terenie europejskiej częsci ZSRR. Pozostali jeńcy skierowani zostali do pracy przymusowej w łagrach i innych miejscach odosobnienia. Ci, którzy trafili do obozów specjalnych NKWD w Ostaszkowie, Kozielsku, Starobielsku i Twerze, w marcu i kwietniu 1940 r., zostali zbiorowo rozstrzelani na mocy tajnego rozkazu Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR Ławrentija Berii „O rozmieszczeniu przekazywanych organom NKWD zatrzymanych przez Armię Czerwoną polskich jeńcach wojennych” [2]. Roztrzelano ich ok. 22 tys. Wśród rozstrzelanych było blisko 6 tys. policjantów.
Adam Czochański, przetrzymywany był w obozie jenieckim w Ostaszkowie, został zamordowany w Twerze i pochowany na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje. Wojenne losy Kazimierza Czochańskiego można odtworzyć na podstawie pracy zbiorowej pod redakcją Józefa Krętowskiego [2] Jak piszą w niej Bogusław Kosel i Magdalena Grassmann:
[…] Na obszarach Polski wschodniej zajętych przez ZSRS we wrześniu i październiku 1939 r. do niewoli dostała się grupa co najmniej 600 lekarzy – oficerów, którzy w większości zostali zamordowani w więzieniach NKWD. Los lekarzy wywiezionych na wschód nie był jednakowy. Niektórzy z deportowanych mogli w ograniczonym stopniu pracować zgodnie z powołaniem, częściej jednak, jak pozostałych zesłańców, zatrudniano ich przy ciężkich pracach fizycznych, m.in. pozyskiwaniu drewna czy pracach budowlanych. Trudne warunki bytowe, niedostateczna ilość żywności i brak dostępu do lekarstw wpływały na podwyższoną śmiertelność.[ 3 ]
Kazimierz Czochański prawdopodobnie został aresztowany jeszcze w 1939 r. i skazany na ciężkie roboty w poprawczym obozie pracy w Uzbekistanie w głębi Związku Radzieckiego. Zmarł w wyniku niedożywienia i nadmiernego wysiłku w Mizabar 10 marca 1942 r., a jego grób znajduje sie na cmentarzu w Guzar. Żona i córki Kazimierza zostały deportowane w głąb ZSRR prawdobodonie pomiędzy 10 lutym 1940 r. a 22 czerwcem 1941 r. Nadzieją na odmianę ich losu była amnestia ogłoszona przez władze sowieckie 30 lipca 1941 r.
Bogusław Kosel i Magdalena Grassmann piszą:
[…] Na mocy ustaleń pomiędzy rządem polskim na uchodźstwie a władzami sowieckimi, zwolnieniu podlegali obywatele polscy przebywający w więzieniach, obozach pracy oraz ci przymusowo przesiedleni w głąb Związku Sowieckiego. Po podpisaniu tzw. układu Sikorski-Majski rozpoczęło się formowanie na obszarze ZSRS polskich jednostek wojskowych pod dowództwem gen. Władysława Andersa, które w 1942 r. zostały przetransportowane do Iranu, a następnie rozlokowane na obszarach znajdujących się pod kontrolą brytyjską. Rząd Polski w Londynie zaapelował do Ligi Narodów o pomoc w znalezieniu czasowego schronienia dla polskich cywilów i dzieci. Pomoc, jako jeden z niewielu krajów, zaoferowała Nowa Zelandia. Pod koniec 1943 r. grupa 733 polskich dzieci oraz 105 osób polskiego personelu opiekuńczego przybyła do obozu Pahiatua. Większość z przybyłych dzieci straciła część lub całość swojej najbliższej rodziny po deportacji w głąb ZSRS w latach 1940–1941. Grupa dotarła do Wellington w Nowej Zelandii, płynąc początkowo na brytyjskim statku handlowym “Sontay” do Indii, a następnie na amerykańskim okręcie wojennym USS “General George M. Randall”. Dzieciom i ich opiekunom Nowa Zelandia zapewniła nie tylko bieżącą opiekę na czas działania obozu, ale również umożliwiła zdobycie wykształcenia i pełną asymilację w nowej ojczyźnie. Ostatecznie polski dziecięcy obóz w Pahiatua został zamknięty w 1949 r. Większość jego mieszkańców już wcześniej weszła w dorosłość i się z niego wyprowadziła. Ci, co byli w nim do końca, zostali przeniesieni do hosteli w Wellington [2].
W grupie, która 1 listopada 1944 r. przybyła do obozu Pahiatua była również Eugenia Czochańska i jej obie córki. Ona pracowała jako lekarka a jej córki kontynuowały naukę. Prawdopodobnie wiedziały już o śmierci Kazimierza. Jednak żyjąc w bardzo przyjaznych warunkach zdecydowały się zostać na stałe w Nowej Zelandii i sprowadzić do siebie kuzynkę z Czach. Gdy przyjechały po nią do Polski okazało się, że ona także stała się ofiarą II wojny światowej.
Pozycję dr Eugeni Czochańskiej w środowisku emigrantów do Nowej Zelandii ukazuje publikacja siostry Moniki Alexandrowicz pt. „Z Lubcza na Antypody” [4]:
17 września 1944 roku wyruszyliśmy więc w tę daleką i – jak się później okazało – niebezpieczną podróż. Było nas 80 osób personelu oraz 736 dzieci w wieku od czterech do kilkunastu lat. Personel tworzyły osoby pełniące najrozmaitsze funkcje, a więc: nauczyciele, wychowawcy, pracownicy gospodarczy i administracyjni, służba sanitarna itd. Jechały również z nami nasze nieocenione towarzyszki: pani dr Czochańska i dentystka, pani Dawidowska. Ponadto siostra Imelda i ja oraz nasz duszpasterz, ks. Michał Wileniewczyc. Opiekunem grupy na statku był delegat Rządu Londyńskiego, pan Jan Śledziński [3].
Eugenia Czochańska urodziła się w Polsce w 1898 r. Zmarła w Nowej Zelandii 21 listopada 1982 r. Pochowano ją w Wellington na Cmentarzu Makara (Zdjęcie nr 1). Jej córki urodziły się również w Polsce – Teresa 11 października 1927 r., Zofia – 3 października 1930 r. Obie zmarły w Nowej Zelandii w wieku 84 lat i zostały pochowane we wspólnym grobie na tym samym cmentarzu co ich matka (Zdjęcie nr 2). Teresa zmarła 29 lutego 2012 r., Zofia 9 maja 2015 r.
Na tablicy nagrobnej Eugenii umieszczono napis upamiętniający jej męża. Oto jego treść:
Również Wiecznie Żywy w Modlitwie Ojciec Nasz
Kazimierz Czochański
Dr. med. Uniwersytet S.Batorego w Wilnie
ur. 1896 zm. 10 III 1942
Pochowany w Guzar, Ziemi Nieludzkiej
Na przykładzie rodziny Czochańskich możemy zobaczyć jak tragiczne były wojenne losy. Jest niezwykle ważne, aby dziś w dniu Uroczystości Wszystkich Świętych pamiętać o tych, którzy oddali życie za Ojczyznę. Należy więc dołożyć starań, aby upływający czas nie zatarł pamięci o nich i o ich bohaterskich postawach.
Krzysztof Dmochowski
Zapraszamy do zapoznania się też z historią Jerzego Czochańskiego, która została przedstawiona w odrębnym artykule:
„Zambrowskie opowieści” – Wspomnienie o Jerzym Czochańskim pseudonim „Gekon” (40)
Bibliografia:
1. A. Moszyński, Lista Katyńska. Jeńcy Obozów Kozielsk, Ostaszków, Starobielsk. Zaginieni w Rosji Sowieckiej. Agencja OMNIPRESS/
2. T. Pieńkowski, Droga polskich żołnierzy do Katynia, Miednoje, Piatichotek i ….?, Warszawa 2000, s. 43.
2. Józef Krętowski. Ich pamieci… Straty osobowe lekarzy na Kresach Rzeczypospolitej w latach Drugiej Wojny Światowej. Białystok 2018.
3. s. Monika Alexandrowicz. Z Lubcza na Antypody. Seria: „Ocalić od zapomnienia” – 1, Zgromadzenie Sióstr Urszulanek SJK 1998.








