Zapraszamy do lektury wywiadu jaki przeprowadziliśmy z laureatką Zambrowskiego Żubra 2013 w kategorii Twórczość i upowszechnianie kultury.
Krzysztof Dmochowski- Jak zaczęła się Pani przygoda z teatrem?
Teresa Bart – Przygoda z teatrem zaczęła się 15 lat temu. Zaczął się wtedy formować Teatr Form Różnych i potrzebny był aktor, który zagrałby rolę złodzieja w „Szopce Zambrowskiej”. Musiałam grać rolę złodzieja i spełniłam się w niej bardzo dobrze. O tamtej pory zaczęłam grać inne role. W „Dzielnicy” grałam plotkarkę, w „Bajkach dla dzieci” grałam czarownicę. Dużo miałam tych ról.
KD – A jak Pani spędza wolny czas?
TB – Teatr jest moim drugim domem. Chleba się z tego nie je, ale tak człowieka ciągnie… Tym bardziej, że dostaję takie śmieszne role jak w ostatnio przedstawianej „Kafejce”, gdzie grałam babcię klozetową.
KD – Jak w takim razie Pani odpoczywa?
TB – Ja bardzo mało odpoczywam. Odpoczywam robotami na drutach. Jak się czegoś uczę to siedzę, dzieję i zaglądam do tekstu. A w lecie spędzam czas na działce. Mam stale zajęcie, bo mam wnuki i prawnuki…
KD – Została Pani nagrodzona przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej „Medalem Za Długoletnie Pożycie Małżeńskie”. Co jest ważne w małżeństwie?
TB – Najważniejsza jest zgoda i wyrozumiałość. Jesteśmy ludźmi, czasem ktoś się potknie na czymś. Ja nigdy się nie gniewałam, jeśli na przykład mąż podpity przyszedł. Nie krzyczałam, ładnie z nim rozmawiałam. Nie miałam nigdy tego w myśli, że upił się to trzeba go rzucić, bo do życia się nie nadaje. Mąż jest bardzo spokojnym człowiekiem. Mówi mi, że się nie nadaje do teatru i każe mi chodzić samej. To znaczy, że on mi ufa. Jeśli tylko jest zaufanie to małżeństwo będzie bardzo długo trwać.
KD – Czy pochodzi pani z Zambrowa?
TB – Nie, jestem rodem z Szepietowa, ale w Zambrowie żyję już 60 lat. Stało się tak, że kiedy mąż wrócił z wojska to pobraliśmy się. Pojechał do Łomży do WKU po książeczkę wojskową. Poradzili mu, żeby przyjechał do Zambrowa, bo będą tam dużo budować i będzie praca. W 1953 roku pobraliśmy się i od razu wyjechaliśmy do Zambrowa. Maż miał tutaj cioteczną siostrę. Znaleźliśmy mieszkanie na byłej ul. Czyżewskiej u pani Tyborowskiej i mieszkaliśmy tam przez 4 lata. Mąż zaraz dostał pracę. I jak tylko wojsko wyszło z Zambrowa dostaliśmy mieszkanie w „Podkowie”. W tym budynku wcześniej był szpital. Nasze mieszkanie składało się z jednej dużej sali, nie było tam kuchni, ale mąż znalazł kozę. Na oknie było napisane, coś co bardzo mi utkwiło w pamięci: „Tu leżałem z tą myślą, kiedy przyjdzie ta chwila, że odetchnę powietrzem cywila”.
KD – Dziękuję za rozmowę.
W niedługim czasie wrócimy do rozmowy z Panią Teresą Bart. Następnym razem postaramy się dowiedzieć jak wyglądał Zambrów w latach 50 i 60 ubiegłego wieku. Na koniec rozmowy Pani Teresa Bart wyrecytowała „Hymn Teatru Form Różnych” – jego słowa zamieszczamy poniżej.
„Hymn Teatru Form Różnych”
Nasza grupa jest z Zambrowa
Tu się każdy z nas wychował
Tu są nasze dzieci, wnuki
Tutaj będą i prawnuki
Ulicami po Zambrowie,
Na spacery chodziliśmy,
Żeby było nam wesoło
To ten Teatr stworzyliśmy.
Ref.
Żyjmy wesoło, krzewmy tę kulturę w koło
Niech pamięta mały, duży
Że nasz teatr miastu służy (2x)
Kochamy to miasto wszyscy
Tu są ludzie tacy bliscy
Chłop, policjant czy też klecha
Każdy do nas się uśmiecha
Dziś się z państwem spotykamy
I wesoło dla Was gramy.
Lecz najmilsza jest zabawa
Gdy słyszymy gromkie brawa
Ref.
Żyjmy wesoło, krzewmy tę kulturę w koło
Niech pamięta mały, duży
Że nasz teatr miastu służy (2x)













