Zapraszamy do lektury wywiadu z mieszkańcem Gminy Zambrów – Szymonem Białym z Ład Borowych – który we wrześniu br. rozpoczął naukę w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Świdnicy. Ten młody człowiek jest nadzieją podlaskiego kolarstwa szosowego – czy zdobędzie Mistrzostwo Polski?
Krzysztof Dmochowski – Kiedy zainteresowałeś się kolarstwem szosowym?
Szymon Biały – Do jazdy rowerem zachęcił mnie mój wujek Henryk Charucki, który był zawodowym kolarzem szosowym. Ścigał się on m.in. w klubie LZS Zambrów i był zwycięzcą Tour de Pologne. W 2010 roku zaprosił mnie na pierwszy maraton szosowy w gminie Szumowo, który udało mi się wygrać. Ten pierwszy wyścig zapamiętam sobie na długo, gdyż dzień po zawodach okazało się, że zachorowałem na zapalenie płuc. Z czasem jazda rowerem bardzo mi się spodobała i zacząłem coraz więcej wolnego czasu poświęcać właśnie w ten sposób.
KD – Kiedy zacząłeś myśleć, że kolarstwo to jest to co byś chciał robić w życiu?
SzB – Od drugiej klasy gimnazjum, kiedy uczyłem się w szkole przy ulicy Konopnickiej, zacząłem jeździć na poważnie. Byłem tam pod opieką profesora Tomasza Gwardiaka, dzięki któremu dużo zawdzięczam. Startowałem w różnych wyścigach, w gminie i powiecie, w większości je wygrywałem. W maju tego roku dołączyłem do klubu UKS Wygoda Białystok a od września br. jestem uczniem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Świdnicy.
KD – Czym trzeba było się wykazać, żeby dostać się do tej elitarnej szkoły?
SzB – Żeby dostać się do tamtej szkoły należało wyrobić sobie wynik w kolarstwie i klasę sportową. W tym roku udało mi się to zrobić, dzięki mojemu trenerowi Wiesławowi Grabkowi. Osiągnąłem bardzo duży sukces, gdyż zostałem wicemistrzem województwa podlaskiego na kryterium ulicznym w Krynkach i zostałem mistrzem w jeździe parami na czas województwa podlaskiego. To właśnie dzięki temu sukcesowi udało mi się dostać do tej szkoły. W tym miejscu chciałbym podziękować trenerowi Wiesławowi Grabkowi, za to że pomógł mi osiągnąć tak dobry wynik. Jestem teraz pod dobrymi skrzydłami mojego trenera, który kiedyś ścigał się z moim wujkiem Henrykiem Charuckim. Wymogi w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Świdnicy były takie, że trzeba było wyrobić sobie klasę sportową. Udało mi się ją w tym roku wyrobić i mogłem zgłosić się w tym roku do szkoły. Do szkoły dostałem się też dzięki pomocy Henryka Charuckiego.
KD – Czy były jeszcze jakieś warunki, żeby dostać się do szkoły?
SzB – Żeby dostać się do niej musiałem należeć do klubu kolarskiego – reprezentuje swój region i Gminę Zambrów. W szkole w Świdnicy mamy swoich trenerów, którzy są trenerami kadry narodowej Polski. Mamy tam treningi siłowe, wytrzymałościowe i szybkościowe. Pracujemy na salach gimnastycznych i na rowerach stacjonarnych. Każdy z zawodników wypełnia zalecenia trenerów i ogólnie można powiedzieć, że na głupoty nie ma czasu. Obecnie w szkole nie uczy się nikt inny z województwa podlaskiego oprócz mnie, ale wcześniej był uczeń z Choroszczy. Dzięki zawodom w Zambrowie stopniowo stawałem się coraz lepszy. W tamtym czasie nie miałem zbyt dużo czasu wolnego, bo często brakowało pogody i musiałem też pomóc rodzicom w gospodarstwie rolno-hodowlanym. W szkole mam ten komfort, że powtarzamy wszystko regularnie i realizuję myśl trenerską.
KD – Jak wygląda tam nauka w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Świdnicy?
SzB – Cały dzień jest rozplanowany i wygląda w ten sposób: o 6:45 mam rozruch, czyli poranną gimnastykę. Po godzinie 7:00 mamy śniadanie, a od godziny 8:00 jesteśmy przez trzy godziny w szkole. Od godziny 11:30 do godziny 14:00 mamy trening, a po nim obiad. O godzinie 15:00 ponownie idziemy do szkoły na trzy godziny. O godzinie 19:00 mamy kolację a czasami o godzinie 20:00 mamy odprawę z trenerami lub spotkanie z panią pedagog. Koniec dnia jest o 22:00 lub o 22:30 kiedy kładziemy się spać. Taki plan zajęć obowiązuje przez cały tydzień z wyjątkiem poniedziałku, kiedy nie ma treningu. Za to w poniedziałek nadrabiamy zajęcia w szkole i mamy 10 godzin lekcyjnych. W ten sposób uczymy się w okresie jesiennym, wiosennym i letnim. W okresie zimowym mamy po dwa treningi dziennie we wtorki i czwartki – środa i piątek wyglądają tak jak powiedziałem wcześniej. Natomiast w soboty i niedziele mamy treningi, które trwają około 3 godzin, a czasami dłużej. W weekendy mamy też wyścigi po całej Polsce. W tym roku startowałem w wielu Pucharach Polski, np. w miejscowości Koziegłowy pod Częstochową. Ten wyjazd niestety niezbyt dobrze mi wspominam, gdyż zaliczyłem kraksę.
KD – Co można powiedzieć jeszcze o szkole w której się uczysz?
SzB – Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Świdnicy specjalizuje się w kolarstwie szosowym. Tą szkołę ukończyli bardzo znani kolarze, m.in. Rafał Majka – który zdobył brązowy medal na Olimpiadzie w Rio de Janerio – i Paweł Poljański, który jeździ w wyścigach Tour de France. Moja szkoła liczy około 60 uczniów. Uczniowie są z całej Polski. W mojej klasie jest 16 osób z różnych regionów Polski. To tej szkoły jest bardzo ciężko się dostać. Szkoła nie jest duża, a uczniowie mieszkają w internacie. Wszyscy wypełniają te same obowiązki. W Polsce znajdują się tylko dwie podobne szkoły – w Żyrardowie i Toruniu. Każda szkoła specjalizuje się w innego typie kolarstwa, np. szkoła w Żyrardowie skupia się na treningu kolarstwa torowego.
KD – Jak daleko masz do szkoły?
SzB – Z domu do Świdnicy mam ponad 560 km. Ten odcinek pokonuję pociągiem w ciągu 8-9 godzin. W domu bywam raz na miesiąc. Wypuszczają nas na wyjazd do domu na trzy dni, żeby odpocząć i zobaczyć się z rodziną. Następnym razem będę w domu w listopadzie w czasie 20-lecia Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Świdnicy.
KD – Czy nauka tak daleko od domu ma swoje wady?
SzB – Na koniec chciałbym dodać, że jak wyjeżdżałem z domu to najbardziej było mi żal mojego dziadka Mietka, gdyż w momencie kiedy ja cieszyłem się z wyjazd, on płakał że mnie już nie będzie w domu zbyt często. Z tego miejsca chciałbym pozdrowić mojego trenera Wiesława Grabka , profesora Tomasz Gwardiaka oraz Henryka Charuckiego i całą moją rodzinę.
KD – Na koniec pytanie do taty Szymona – Rajmunda Białego. Co czuje ojciec, gdy syn już w takim wieku jest daleko od domu?
Rajmund Biały – Tak daleki wyjazd syna do szkoły to z pewnością kłopot i zmartwienie. Jestem też szczęśliwy, że syn spełnia się w tym co robi i w tym co sobie od dzieciństwa wymarzył. Dziadkowi obiecał, że zostanie mistrzem Polski w najbliższych latach. Mam nadzieję, że zdrowie będzie mu służyło i że będzie kolejnym mistrzem kolarstwa z naszych stron.
KD – Dziękuję za rozmowę.







