Nazywa się Rajmund Sasinowski. Do Polski przyjechał ze Stanów Zjednoczonych. Dzięki wsparciu genealogów dr. Łukasza Lubicz Łapińskiego oraz Andrzeja Brzóski, będzie próbował odnaleźć swoich krewnych, mieszkających w okolicach Zambrowa.
Poprosiliśmy Pana Rajmunda o przedstawienie historii o tym, jak to się stało, że przybył na nasze tereny w poszukiwaniu członków swojej rodziny:
– Jestem Amerykaninem. Mieszkam w stanie Maryland blisko Waszyngtonu. Jestem tutaj, ponieważ rok temu uzyskałem przez internet informację od administratora projektu Y-DNA Szlachty Księstwa Mazowieckiego, że udało mu się znaleźć moich krewnych w Polsce. Moja rodzina w USA nie miała kontaktu z krewnymi z Polski od zakończenia drugiej wojny światowej. Wiemy, że tacy ludzie byli tu, ale nie wiedzieliśmy gdzie są. W momencie kiedy zainteresowałem się swoim pochodzeniem, wszystkie informacje o krewnych zdołały przepaść. Pracuję nad drzewem genealogicznym swojej rodziny od sześciu lat i bardzo powoli je rozbudowuję, za wyjątkiem rodziny mojego ojca. Informacje jakie udało mi się uzyskać to lista pasażerów statku, który wypłynął z Europy i dotarł do Stanów Zjednoczonych w początkach XX wieku. Jest to najstarsza wzmianka, do której udało mi się dotrzeć do czasu kontaktu z dr. Łukaszem Lubicz Łapińskim. Przyjechałem, żeby znaleźć członków rodziny i osoby z którymi jestem spokrewniony oraz ich odwiedzić.
Nawiązanie kontaktu z polskimi krewnymi stało się możliwe dzięki projektowi Y-DNA Szlachty Księstwa Mazowieckiego, realizowanemu na naszych terenach przez dr. Łukasza Lubicz Łapińskiego (historyka, genealoga, administratora kilku projektów genealogii genetycznej oraz prezesa Związku Szlachty Polskiej Oddział w Białymstoku). W związku z wizytą w Zambrowie poprosiliśmy go o krótki wywiad:
– Czego dotyczył projekt?
– Projekt miał na celu zebranie danych genetycznych kilku rodzin Sasinowskich i Baczewskich, które mają wspólnego przodka gdzieś u schyłku średniowiecza. Na pewno wiele takich historii czeka na odkrycie, ale żeby badania miały sens trzeba znaleźć kilku krewnych. Z pewnością wiele rodzin z okolic Zambrowa ma jeszcze wspólne koneksje i korzenie. Projekt jest rozwojowy i mamy nadzieje, że inne rodziny, biorąc za przykład rodziny Sasinowskich i Baczewskich, będzie chciała włączyć się do projektu i wykonać testy, aby poznać ciekawą historię swoich rodzin.
– Jak wygląda takie badanie i jaką drogę przebywa próbka?
– Badania są od jakiegoś czasu dostępne w Polsce, ale niestety są one dość drogie, więc wybieramy firmę FamilyTreeDNA ze Stanów Zjednoczonych, która przysyła próbnik. Pobrania materiału DNA dokonuje się samemu ze śluzówki jamy ustnej, z wewnętrznej części policzka. Próbkę wysyła się pocztą do Stanów Zjednoczonych, laboratorium dokonuje badania i mamy możliwość porównania genetycznych markerów, czy są one zbieżne z innymi rodzinami. Badania mogą odpowiedzieć na kilka pytań. Czy rodzina pochodzi od jednego przodka? Czy ileś rodzin pochodzi od jednego przodka? Wynik pokazuje też głębszą etnogenezę, czyli może wskazać z jakiej grupy pochodzimy, np. Prusów, Bałtów, Słowian itp.
– Czy z dotychczas przeprowadzonych badań udało się uzyskać jakieś wyjątkowe wyniki?
– Udało się ustalić etnogenezę trzech rodzin z okolic Czyżewa: Skłodowskich, Nienałtowskich i Przeździeckich. Rodziny te mają geny typowe dla Bałtów, co jest zgodne z legendą herbową i znakiem herbowym, gdyż rodziny te używały herbu „Prus”. Co ciekawe, rodziny te mają wspólnego średniowiecznego przodka z XII/XIII/XIV wieku. Dosyć egzotycznym wynikiem okazał się wynik badań DNA rodzin Sasinowskich i Baczewskich. Ich haplogrupa to bardzo rzadka w Polsce grupa C3. Tym symbolem oznaczana jest grupa, która występuje praktycznie od Kazachstanu, aż po Japonię. Może być śladem po tatarskim pochodzeniu lub wskazuje na pochodzenie z plemion scytyjsko-sarmackich. Potwierdzona została ich linia oraz to, że pochodzili od wspólnego przodka z przełomu XIV i XV wieku. Przodek pochodził z Baczy, nazywał się Sasin, założył Sasiny i ród Sasinowskich. Sasinowscy pochodzą od Baczewskich herbu Lubicz. Potwierdzają to przebadane próbki przedstawicieli rodzin Baczewskich z Baczy i Sasinowskich z Sasin Łętownicy.
– Czy przeprowadzenie badania genetycznego dla osoby nie posiadającej własnego drzewa genealogicznego pozwoli odpowiedzieć na jakieś pytania?
– Drzewo genealogiczne chwyta papierowo naszą genealogię na 200 – 300 lat, czasem na 400 – 500 lat w przypadku rodzin, gdzie zachowały się jakieś dokumenty. Genealogia DNA to jest łańcuch naszych przodków, którzy niestety nie mają imion i nazwisk, gdyż są mutacjami w naszym DNA, ale można je poukładać aż do Adama i Ewy – czyli do przodków wszystkich ludzi żyjących na globie.
Z wynikami badań prowadzonych przez dr. Łukasza Lubicz Łapińskiego można zapoznać się na poniższych stronach internetowych:
Projekt Y-DNA Szlachty Ksiestwa Mazowieckiego (Masovian Nobility Y-DNA Project)
Y-DNA project of Polish Nobility families – Clan Lubicz (Luba)
R1a1a and Subclades Y-DNA Project










