Zapraszamy do lektury kolejnego wywiadu z Tadeuszem Godlewskim. W tej części będziemy mogli przeczytać dzieje lotniska w Mroczkach.
Krzysztof Dmochowski – Kiedy powstało lotnisko w okolicach Mroczek?
Tadeusz Godlewski – W październiku 1939 roku lotnisko założyli Rosjanie. Lotnisko zajmowało ok. 1000 ha i było położone między wsiami Mroczki, Tarnowo-Goski, Boruty-Goski, Goski-Pełki, Goski Duże, Zaręby-Kramki, Zaręby-Grzymały, Grodzisk-Ołdaki i Ołdaki. W czasie zakładania lotniska ciężki sprzęt, m.in. Stalince, który przejeżdżał przez Mroczki doszczętnie zniszczył brukowaną drogę. Z biegiem czasu powstał dojazd na pas startowy od drogi Zambrów – Czyżew na wysokości obecnej granicy województw. Droga ta miała ok. 12 metrów szerokości, ok. 400-500 metrów długości i była o powierzchni żwirowej. Dopiero za nią zaczynał się pas startowy, gdyż wzdłuż drogi czyżewskiej rosły drzewa i samoloty mogłyby o nie czepiać. Przygotowując lotnisko Rosjanie wycieli wszystkie pozostałe drzewa rosnące na tym terenie. Lotnisko było w największym stopniu położone na polach wsi Mroczki. Na lotnisku było wytyczone dwa pasy. Dłuższy pas – wschód-zachód oraz krótszy północ-południe. Pierwszy z nich miał długość ok. 4 km drugi ok. 1 km. Na lotnisku stało około 200 samolotów, podobno były to samoloty produkcji niemieckiej. Samoloty stały we wschodniej części lotniska, po północnej i południowej części pasa startowego.
KD – Jakie wówczas stały samoloty?
TG – To były dwupłatowce. Jednopłatowce w większych ilościach pojawiły się dopiero w 1941 roku.
KD – Jak mieszkali żołnierze, obsługa lotniska?
TG – Na początku tłukli się po wioskach, a potem, na wiosnę 1941 roku na lotnisku w pobliżu wsi Tarnowo-Goski nastawili namiotów i kwater.
KD – Czy jest jakaś ciekawe historia związana z lotniskiem?
TG – Na lotnisku stał magazyn broni i amunicji mniej więcej między Mroczkami i wsią Tarnowo-Goski. To był normalny barak, tylko obity płytą drewnianą. Niemcy byli codziennie nad i na lotnisku. Wszystko mieli bardzo dokładnie obmierzane i w czerwcu 1941 roku to wykorzystali. Co prawda pierwszy oddany strzał artyleryjski nie był celny, ale kolejny trafił już prosto w skład broni i amunicji. Skrzynki amunicji w wyniku wybuchu znalazły się pod samymi Ołdakami, jednocześnie uszkodzeniu uległa część samolotów stojących na lotnisku. Było to w niedzielę 22 czerwca 1941 roku. Parę dni wcześniej z czwartku na piątek (19-20 czerwca) Rosjanie zaczęli opuszczać lotnisko i wyjeżdżać. Jeszcze w czwartek przed południem lotnisko wizytowali Niemieccy żołnierze, a w piątek wieczorem Rosjanie zaczęli wycinać lasek brzozowy pod Grochami i przesadzać go na teren wokół lotniska. Wykorzystali do tego żelazne pale i do nich przymocowywali ścięte wcześniej brzózki. Zaczęli też wywozić samoloty wykorzystując do tego specjalne 3 pręty przykręcane do skrzydeł i ogona samolotu. Wywozili je w piątek wieczorem i całą sobotę.
KD – Co się stało z lotniskiem w czerwcu 1941 roku?
TG – Jak Rosjanie uciekli, Niemcy przeszli, to te lotnisko zostało. Były wyznaczone granice, stały tablice, na których było napisane w dwóch językach polskim i niemieckim „Nie wolno uprawiać. Własność państwowa”. Tej ziemi nie można było ruszać, ale my z roku na rok po trochu ją przyorywaliśmy. Naszego pola zostało 1/4 – reszta była pod lotniskiem. Dopiero jak w 1944 roku front się zbliżał i trwały walki o Białystok, na lotnisku pojawili się Niemcy. Mieli motory z gąsiennicami (NSU Kettenkrad) i dokładne plany lotniska. Ziemia leżała odłogiem do lata 1944 roku. 24 sierpnia 1944 roku był odpust na św. Bartłomieja w Andrzejewie i wtedy przyszli Rosjanie.
Jak wskazuje tytuł wpisu nie jest to koniec opowieści Tadeusza Godlewskiego. Wkrótce zamieścimy kolejne części wywiadu. Poniżej prezentujemy mapy z okresu 20-lecia międzywojennego oraz II wojny światowej.







